RACHUNEK SUMIENIA DLA NARZECZONYCH
Co to jest rachunek sumienia?
Rachunek sumienia jest modlitwą, a w modlitwie najważniejszy jest Bóg. Szczególnie ważne jest, aby rachunek sumienia nie był tylko autoanalizą. Zatrzymujemy się na własnej nędzy, na swoich pomyłkach, głupocie, słabościach. Tymczasem rozpoznane słabości mogą stać się niezwykle pomocnymi środkami dla przywrócenia więzi z Bogiem. Prawdziwa dziecięca ufność wobec Boga rozwija się, gdy z powodu własnej grzeszności widzimy, że potrzebujemy Boga, że bez niego jesteśmy bezradni, że bez podtrzymywania w sobie wiary i miłości nasze wysiłki i prace okazują się bezpłodne, nasze dni stają się mdłe, nasze kontakty z ludźmi banalne, płytkie. Słabości rozpoznane i ofiarowane Bogu oczyszczają wiarę, prostują ją, pozwalają, aby stała się ona wiodącym kierunkiem, aby była mocną osią życia. Nie należy marnować okazji, którą jest rozpoznanie swej słabości, by mogła zaowocować łaska. (2Kor 12,9: „lecz [Pan] mi powiedział: «Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali». Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa”).
Czasem bywa, że skłonność do rozliczenia się ze sobą rodzi się tylko wtedy, kiedy zaboli pycha, kiedy namacalnie zobaczy się własne ograniczenia. To jeszcze nie jest modlitewne spojrzenie na siebie. To może być nieoczyszczona pycha, ból, że nie dorasta się do ideału, który się sobie postawiło, czy też, jak się zdaje, inni nam postawili. Taki ból zranionej pychy może spowodować przyjrzenie się sobie, ale będzie w tym niepokój, koncentracja na sobie, analizowanie własnych upadków, użalanie się nad sobą, nad swoją bezradnością, i nie będzie to jeszcze modlitwa. Bolesny stan psychiki nie zawsze otwiera na działanie laski. Trzeba z tego nastroju wyjść, aby poddać się oczyszczającemu działaniu Boga. A to się dokonuje przez, adorację, przez, odejście od własnej grzeszności, aby z. ufnością znaleźć się w ramionach Boga. Rachunek sumienia ma sens tylko wtedy, jeśli jest on trampoliną, która wyrzuca niejako w objęcia Bożego miłosierdzia. Dlatego w rachunku sumienia więcej miejsca trzeba poświęcić rozważaniu Bożego miłosierdzia niż. własnej grzeszności.
Na własną grzeszność trzeba spoglądać z perspektywy serca Bożego, a nie wyłącznie z perspektywy własnej poranionej duszy lub psychiki, ani tym bardziej z perspektywy naruszonego ładu, który domagałby się wyrównania. Bóg jest Ojcem i właśnie dlatego, że jest Ojcem, nie musimy się obawiać Jego sprawiedliwości. Ojcowskie serce Boga nie oczekuje gwarancji, że nasz grzech nigdy się nie powtórzy (któż mógłby taką gwaran¬cję dać?). Jego serce oczekuje radości spotkania, obcowania dziecka z Ojcem. Tak jak czym innym jest zapomnienie, a czym innym przebaczenie, podobnie też czym innym jest przypomnienie, a czym innym powierzenie się miłosierdziu Bożemu. Zapomnienie jest momentem psychicznym, a przebaczenie momentem duchowym. Można pamiętać doznaną krzywdę i ją wybaczyć, gdyż. pomiędzy pamięć i przebaczenie weszło zawierzenie Bogu, otwarcie się na Jego miłość i odniesienie tej Bożej miłości do osoby, która skrzywdziła. Takie spojrzenie oczami Bożymi na krzywdzącego bliźniego, wynosi ponad sferę psychiczną i zanurza w życiu duchowym. Ten, kto nie przebaczył, tylko po prostu zapomniał, nie przeszedł jeszcze w sferę życia duchowego. Po prostu zapomniał. Gdy doznaną krzywdę przypomni sobie, może ponownie wpaść w złość, w niechęć czy w bunt. Podobnie przypomnienie sobie swoich własnych grzechów nie jest jeszcze stanięciem wobec Bożego miłosierdzia. Jest ono okazją, aby się do Boga zbliżyć, ale do otwarcia się na Boga trzeba jeszcze ufnej wiary odwołującej się do wewnętrznej potrzeby samego Boga, który pragnie się udzielać. I dopiero ta ufność stwarza przestrzeń dla działania Boga.
Ufna wiara w obecność Boga we własnej duszy dostarcza światła, które wyrabia duchową intuicję, wyostrza spojrzenie, pozwala spoglądać na siebie i na innych w perspektywie Bożego miłosierdzia. Im większy dar, tym bardziej delikatny i kruchy. Dar łaski jest darem największym, i właśnie dlatego zdaje się on być taki przelotny, nieuchwytny. Wymaga więc szczególnej pielęgnacji.
Przystępując do spowiedzi trzeba zastanowić się:
1. Czy dotychczasowe spowiedzi były ważne i dobre? (zatajenie grzechu ciężkiego z bojaźni lub wstydu czyni spowiedź świętokradczą i wtedy trzeba wyznać grzechy od ostatniej dobrej spowiedzi). Czy nie zapomniałem grzechów?
2. Zobacz nie tylko grzech, ale jego źródła i przyczyny.
3. W przypadku grzechów ciężkich - wyliczając je na spowiedzi podaję ich liczbę i okoliczności popełnienia tego grzechu.
4. Istotnym warunkiem spowiedzi jest szczery żal, czyli uznanie własnej winy i chęć odwrócenia się od zła.
Warunki dobrej spowiedzi:
1. Rachunek sumienia
2. Żal za grzechy
3. Mocne postanowienie poprawy
4. Szczera spowiedź
5. Zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu
Modlitwy przed rachunkiem sumienia:
Przyjdź Duchu Święty, Duchu światła i prawdy, który przenikasz tajemnice serca ludzkiego, przed którym nie ma nic ukrytego, przyjdź i oświeć mój rozum, abym przypomniał sobie grzechy i poznał ich zło. Przyjdź i skrusz moje serce, abym za te grzechy szczerze żałował, a wolę umocnił do powzięcia skutecznego postanowienia poprawy. Najświętsza Panno, Ucieczko grzeszników, święty Aniele Stróżu i wszyscy moi święci Patronowie, wyproście mi łaski potrzebne do poznania, czym obraziłem Najświętszego Boga i najlepszego mego Ojca. Amen. Wszechmogący i miłosierny Boże, oświeć mój umysł, abym poznał grzechy, które popełniłem, i odmień moje serce, abym szczerze nawrócił się do Ciebie. Niech Twoja miłość zjednoczy mnie ze wszystkimi, którym wyrządziłem krzywdę. Niech Twoja dobroć uleczy moje rany, umocni moją słabość. Niech Duch Święty obdarzy mnie nowym życiem i odnowi we mnie miłość, aby w moich czynach zajaśniał obraz Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje na wieki wieków. Amen. Boże, który jesteś źródłem wszelkiego światła, udziel mi darów Twojego Ducha i spraw, aby Jego obecność oświeciła mój umysł i serce tak, abym mógł poznać w pełni moje niewierności. Daj mi poznać głębię Twego miłosierdzia, abym szczerze żałował za moje grzechy oraz za każde sprzeniewierzenie się memu życiowemu powołaniu. Spraw, Panie, bym zdał sobie sprawę ze zła. które wyrządziłem, i dobra, które zaniedbałem. Oświeć mnie i nie dozwól, by zaślepił mnie egoizm. Zdejmij zasłonę pychy i lenistwa duchowego, aby nic nie przeszkodziło mi w dobrym poznaniu siebie. Spraw także, abym umiał całkowicie otworzyć się na działanie Twej łaski w sakramencie pokuty i pojednania. Niech Twój krzyż pobudza mnie do pokuty i żalu za grzechy oraz umacnia mnie w mocnym postanowieniu poprawy. Niech sakrament pokuty stanie się dla mnie początkiem nowej drogi, która zaprowadzi mnie do ściślejszego zjednoczenia z Tobą. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.
Pytania pomocnicze
Pytania przeznaczone są dla narzeczonego i narzeczonej. W tekście będziemy używać tylko formy męskiej. Celem takiego zabiegu jest lepsza czytelność tekstu
PRZYKAZANIE I: „NIE BĘDZIESZ MIAŁ BOGÓW CUDZYCH PRZEDE MNĄ"
Panie z Twojej woli spotkaliśmy się w życiu. Tyś sprawił, że pokochaliśmy się wzajemnie. Ty nas zapraszasz do służby Twojej w rodzinie i każesz wzajemnie się kochać miłością czerpaną z Ciebie.
Czy nie zapomniałem o tym, że nasza miłość jest Twoim darem?
Czy byłem Ci za nią wdzięczny?
Czy było dla Ciebie miejsce w naszej miłości?
Czy dla przyjemności przebywania razem nie zaniedbywałem obowiązków względem Ciebie?
Czy w naszej miłości byłeś zawsze na pierwszym miejscu?
Czy wierzę, że Ty każde z nas kochasz bardziej, niż my jesteśmy w stanie kochać? Zatem czy kocham Boga nade wszystko i wszystkich (bardziej niż narzeczoną, narzeczonego)?
Czy nie dopuszczam się bałwochwalstwa, ubóstwiając kogoś lub coś, co nie jest Bogiem („moje ja”, praca, pieniądze, beztroska, władza, sukces, ciało, zdrowie, seks, opinia otoczenia, alkohol, święty spokój, telewizor, komputer)?
Czy jestem gotów zaufać Twojej miłości i zawierzyć Ci we wszystkim?
Czy zastanawiałem się nad tym, czego Ty ode mnie chcesz w przyszłym życiu małżeńskim?
Czy jestem zdecydowany we wszystkim wypełniać Twoją wolę i stanowić taką rodzinę, jaką Ty chcesz, aby była?
Czy staram się przygotować do chrześcijańskiego małżeństwa przez odpowiednią lekturę?
Czy nie sądzę zarozumiale, że sam wszystko wiem i że żadna wiedza nie jest mi tu potrzebna?
Czy przygotowania do małżeństwa nie sprowadzam tylko do samych spraw materialnych, pomijając najważniejsze - przygotowanie duchowe?
Czy doceniam wartość Sakramentu Małżeństwa i jestem Ci za niego wdzięczny?
Czy nie wystawiam Boga na próbę, żądając od Niego nadzwyczajnych znaków i cudów?
Czy nie traktuję Pana Boga jak kogoś, kto ma spełniać moje życzenia?
Czy akceptuję wszystkie prawdy wiary i zasady moralne głoszone przez Kościół?
Czy nie zapieram się wiary i swej przynależności do Kościoła katolickiego milczeniem, słowem lub aktem odstępstwa?
Czy nie wierzę we wróżby i horoskopy, zabobony i czary?
Czy nie noszę talizmanów lub amuletów, chcąc w ten sposób zapewnić sobie jakieś dobro?
Czy szanuję krzyżyk i medalik, nosząc go z wiarą?
Czy w chwilach trudnych nie bluźnię Bogu, nie złorzeczę Mu i czy nie gniewam się wtedy na Niego?
Czy nie grzeszę pychą wobec Boga, uważając, że nie jest mi potrzebny?
Czy zuchwale nie ufam w miłosierdzie Boże, odwlekając poprawę życia?
Czy wierzę jedynie dlatego, że zostałem tak wychowany, z poczucia obowiązku, z przyzwyczajenia?
Czy nie traktuję Boga jako dodatku, czegoś na marginesie życia?
Czy mój obraz Boga nie jest fałszywy?
Czy w swojej wierze nie zatrzymałem się na poziomie dziecka?
Czy próbuję odczytać wolę Bożą w życiu swoim i narzeczonej?
PRZYKAZANIE II: „NIE BĘDZIESZ BRAŁ IMIENIA PANA BOGA TWEGO NA DAREMNO"
Czy modlitwy albo uczestnictwo w niedzielnej Mszy Św. nie traktuję jako uciążliwego obowiązku?
Czy nie "klepię" bezmyślnie pacierza?
Czy nie wzywam imię Pana Boga, Chrystusa, Maryi i świętych w złości, w zniecierpliwieniu, w celach magicznych albo w nic nieznaczących rozmowach?
Czy podczas rozmów lub sporów nie mieszam słów wulgarnych z imieniem Bożym?
Czy nie składam przyrzeczeń w imię Boże ze świadomością, że nie chcę ich dotrzymać?
Czy nie przystępuję do sakramentów, nie modlę się dla świętego spokoju ze względu na rodziców, narzeczoną albo dla poprawienia swojego wizerunku w oczach innych?
PRZYKAZNIE III: „PAMIĘTAJ, ABYŚ DZIEŃ ŚWIĘTY ŚWIĘCIŁ"
Czy nie opuszczam Mszy świętej w niedzielę lub święta?
Czy z własnej winy nie spóźniam się na Mszę świętą i czy nie wychodzę przed jej zakończeniem?
Czy podczas urlopu lub przebywając poza domem, pamiętam o niedzielnej i świątecznej Mszy świętej?
Czy z wiarą i uwagą słuchałem Słowa Bożego?
Czy pamiętałem, że niedziela nie jest tylko dniem rozrywki, ale ma być przede wszystkim dniem szczególnego spotkania się z Chrystusem Zmartwychwstałym podczas niedzielnej Mszy Św. oraz odpoczynkiem, źródłem sił na nowy tydzień?
Czy w Dzień Pański nie oddaję się niegodziwym rozrywkom (pijaństwu, rozwiązłości, próżniactwu)?
Czy w niedzielę nie wykonywałem bez koniecznej potrzeby prac domowych, fizycznych, zarobkowych?
Czy nie traktuję niedzieli jako okazji do zdobycia dodatkowych pieniędzy przez wykonywanie dorywczych prac?
Czy w niedzielę nie robię zakupów?
Czy nie przeszkadzam innym w wypełnianiu praktyk religijnych w niedzielę lub czy nie zmuszam ich do pracy?
Czy niedziela jest dla mnie dniem umacniania więzi rodzinnych (odwiedzanie krewnych, zwłaszcza chorych i starszych) oraz pogłębiania wiary (lektura Pisma Świętego, czasopism religijnych, dłuższa modlitwa)?
PRZYKAZANIE IV: „CZCIJ OJCA SWEGO I MATKĘ SWOJĄ"
Pan Bóg w swojej miłości postanowił, że „opuści człowiek ojca i matkę, i złączy się z żoną swoją". Chce On, żebyśmy wzajemnie dla siebie byli ludźmi najdroższymi, żebyśmy kochali się więcej niż kochamy własnych rodziców. Ale przecież dla naszych rodziców to my jesteśmy największą doczesną wartością. Choć więc nie możemy na ich miłość odpowiedzieć tak jak Oni nas kochają, to nie wolno nam podeptać rodzicielskiego serca i zapłacić im obojętnością lub wzgardą. Nie wolno okazać, że ich miłość nas krępuje lub nam ciąży, nie wolno dopuścić, żeby się poczuli zbędni, bo oni swoje życie nam poświęcili.
Czy potrafię godzić miłość narzeczeńską z obowiązkami względem rodziców?
Czy nie wstydzę się swoich rodziców wobec innych osób z powodu ich wieku, ograniczeń lub słabości?
Czy nie daję im odczuć, że marzę o tym, aby się wreszcie wyrwać z rodzinnego domu i całkowicie od nich uniezależnić?
Czy moje nastawienie do nich nie jest egoistyczne, pełne pretensji lub żalu?
Czy nie jestem zazdrosny o miłość, jaką rodzice okazują mojemu rodzeństwu?
Czy nie traktuję rodzinnego domu tylko jako hotelu i stołówki?
Czy rodziców narzeczonej nie traktuję jako osobistych wrogów?
Czy staram się okazywać im życzliwość?
Czy nie przyjmuję obojętnie tego, że w mojej obecności narzeczona zachowuje się niegrzecznie wobec własnych rodziców?
Czy nie mam względem rodziców postawy roszczeniowej?
Czy ich nie wykorzystuję?
Czy modlę się za rodziców i czy wykazuję troskę o ich sprawy?
Czy staram się o podtrzymanie kontaktu z nimi poprzez rozmowę?
Czy ich odwiedzam?
Czy pamiętam o ich imieninach, urodzinach, rocznicy ślubu i innych świętach?
Czy w miarę możności wspieram rodziców duchowo i materialnie, szczególnie w chorobie i w podeszłym wieku?
Czy jestem cierpliwy i życzliwy wobec osób starszych, niepełnosprawnych, potrzebujących pomocy?
Czy angażuję się w działalność na rzecz dobra wspólnego?
Czy płacę należne podatki?
PRZYKAZANIE V: „NIE ZABIJAJ"
Czy jestem zdecydowany przyjąć każde poczęte życie, choćby nieplanowane, i otoczyć je najczulszą opieką?
Czy uznaję, że dziecko od pierwszej chwili swego poczęcia jest istotą ludzką, mającą takie samo prawo do życia jak ludzie dorośli?
Czy nie przemilczam swojego stanowiska wtedy, gdy powinienem zabrać głos w obronie poczętego życia?
Czy nie pochwalam zabijania nienarodzonych?
Czy nie mam na sumieniu grzechu namawiania do aborcji lub ułatwiania jej?
Czy uznaję, że dzieci są najważniejszym dobrem rodziny?
Czy nie odnoszę się pogardliwie do rodzin wielodzietnych?
Czy okazuję pomoc kobietom w stanie błogosławionym?
Czy jestem gotowy podjąć rodzicielską służbę ofiarnie i odpowiedzialnie?
Czy nie narażam lekkomyślnie swojego życia i zdrowia przez brawurę, pijaństwo, nadmierny wysiłek, stałe zarywanie nocnego wypoczynku?
Czy nie odmawiam pomocy osobie będącej w śmiertelnym niebezpieczeństwie?
Czy nie mam na sumieniu grzechu przyczynienia się bezpośrednio lub pośrednio (namowa, zła rada, przyzwolenie, brak sprzeciwu) do śmierci innej osoby?
Czy nie wyrządzam komuś krzywdy fizycznej?
Czy nie narażam własnego życia i zdrowia, nieodpowiedzialnie kierując jakimś pojazdem?
Czy nie prowadzę samochodu po pijanemu?
Czy nie jestem źródłem cierpienia innych osób, zwłaszcza najbliższych w rodzinie, przez mój brak opanowania gniewu i złości?
Czy nie uprzykrzam życia innym osobom swoim zachowaniem?
Czy nie niszczę sobie zdrowia przez swój styl życia?
Czy nie sięgam po narkotyki? Czy nie nadużywam alkoholu?
Czy przez pracoholizm nie szkodzę sobie lub mojej rodzinie?
Czy w pracy zachowuję zasady bezpieczeństwa, chroniące moje zdrowie i życie?
Czy nie pielęgnuję myśli samobójczych lub nie próbowałem targnąć się na własne życie?
PRZYKAZANIE VI: „NIE CUDZOŁÓŻ"
Czy szanuję świątynię Ducha Świętego jaką jest ciało mojej narzeczonej i moje?
Czy troszczę się o ukształtowanie mojego charakteru?
Czy dbam o czystość swoich myśli i słów?
Czy przez zbyt poufałe zachowanie nie narażałem się na niebezpieczeństwo grzechu?
Czy nie ubieram się prowokująco i nieprzyzwoicie?
Czy wykazuję troskę o to, aby nie narazić narzeczonej na trudności lub niepokój sumienia?
Czy nie prowokuję sytuacji dwuznacznych, dążąc do pożycia seksualnego przed ślubem?
Czy nie usprawiedliwiam pożycia przedmałżeńskiego?
Czy w okazywaniu sobie miłości zachowuję odpowiednią miarę?
Czy pieszczoty, pocałunki i oznaki zainteresowania nie są wyrazem mojej chęci wykorzystania ciała innej osoby do zaspokojenia własnych potrzeb seksualnych?
Czy dbam o dobrą opinię narzeczonej?
Czy nie prowadzę zbyt swobodnych rozmów?
Czy nie narażam drugiego na grzech ciężki, zgadzając się na wspólne zamieszkanie przed ślubem?
Czy moje zachowanie nie było przyczyną zgorszenia innych?
Czy nie okłamuję narzeczonej, podejmując współżycie seksualne z innymi osobami?
Czy nie onanizuję się?
Czy nie sięgam po pornografię?
Czy nie korzystałem z prostytucji?
Czy nie dopuściłem się gwałtu, aktów pedofilii lub kazirodztwa?
Czy nie współżyłem seksualnie z osobami tej samej płci?
Czy jestem zdecydowany w przyszłym życiu małżeńskim ściśle przestrzegać Bożych praw?
Czy nie stosuję środków antykoncepcyjnych lub wczesnoporonnych?
Czy staram się poznać chrześcijańską naukę o etyce małżeńskiej?
Czy znam wystarczająco dobrze metody naturalnego planowania rodziny?
Czy poprzez modlitwę i wstrzemięźliwość uczę się panowania nad sobą, aby móc zawsze działać w sferze cielesnej jako człowiek wolny?
Czy umiałem wybierać wartościowe filmy, publikacje?
Czy staram się inspirować narzeczoną ku dobremu, mobilizować do rozwoju, do pogłębiania życia duchowego, intelektualnego?
PRZYKAZANIE VII: „NIE KRADNIJ"
Czy nie przywłaszczam sobie rzeczy należących do innych osób bez ich wiedzy i zgody?
Czy nie niszczę mienia społecznego i państwowego?
Czy nie naruszam własności intelektualnej innych osób (plagiat, przegrywanie pirackich płyt, ściąganie na egzaminach)?
Czy nie szukam niegodziwych środków bogacenia się?
Czy nie okradłem własnej rodziny poprzez hazard?
Czy nie marnuję czasu na rozrywki kosztem nauki albo pracy zawodowej?
Czy dbam o to, aby narzeczona wywiązywała się ze swoich obowiązków zawodowych i szkolnych?
Czy nie domagam się od rodziców świadczeń materialnych przekraczających ich możliwości?
Czy zwracam rzeczy pożyczone w stanie nie naruszonym i zgodnie z umową?
Czy nie zaciągam długów przekraczających możność zwrotu?
Czy nie zajmuję postawy, że „mi się wszystko należy"?
Czy moje obowiązki zawodowe wykonuję uczciwie, zgodnie z obietnicami i umowami?
Czy przykładam się do starannego wykonywania mojej pracy?
Czy nie marnotrawię czasu pracy?
Czy będąc pracodawcą nie wykorzystuję moich pracowników?
Czy dotrzymuję terminów i zobowiązań?
Czy nie okłamuję innych podczas transakcji handlowych lub zawierania umów?
Czy nie działam świadomie na szkodę mego pracodawcy?
PRZYAKZANIE VIII: „NIE MÓW FAŁSZYWEGO ŚWIADECTWA PRZECIW BLIŹNIEMU TWEMU"
Czy nie taję wobec narzeczonej ważnych informacji o sobie, do których ma prawo?
Czy nie okłamuję narzeczonej, udając przed nią kogoś, kim nie jestem?
Czy potrafię być szczery w rozmowach i postępowaniu?
Czy nie składałem obietnic sobie lub innym, których nie miałem zamiaru dotrzymać?
Czy pamiętam, że każdy człowiek ma prawo do dobrej opinii i że bez koniecznej potrzeby o nikim nie wolno źle mówić?
Czy nie rzucam na kogoś podejrzeń?
Czy nie przysięgam fałszywie?
Czy nie osądzam innych surowo, stronniczo, pochopnie?
Czy nie oczerniam?
Czy nie ranię narzeczonej wypowiadanymi słowami?
Czy moja mowa jest budująca?
Czy staram się wypowiadać nie tylko słowa upomnienia, ale również afirmacji, zachwytu, pochwały, doceniając wysiłki i osiągnięcia narzeczonej?
Czy z lęku o utratę narzeczonej lub z chęci dominowania nad nią nie uciekam się do manipulacji albo szantażu?
Czy pamiętam, że w pewnych sprawach narzeczona ma prawo powiedzieć mi „nie”?
Czy nie mam wobec narzeczonej nierealnych, wygórowanych oczekiwań?
Czy nie każe się jej domyślać, co ja myślę, czuję, czego pragnę?
Czy interesuję się sprawami, które są dla niej ważne?
Czy pytam o jej opinię i szanują ją?
Czy pozwalam na to, aby mogła bez lęku powiedzieć mi o najtrudniejszych sprawach?
Czy przebaczam to, że mnie zraniła i już nie pamiętam złego?
Czy mam dobrą wolę rozwiązywania wszelkich konfliktów, jakie się pomiędzy nami zdarzają?
Czy nie jestem uparty, nieskory do przebaczenia, mimo wyciąganej ręki do zgody?
Czy nie robię użytku z poufnie powierzonych informacji?
Czy zachowuję tajemnicę zawodową?
Czy nie oszukuję narzeczonej?
Czy nie prześladuję narzeczonej podejrzliwością i zazdrością?
Czy nie kwestionowałem jej miłości dlatego, że w czymś jest odmiennego zdania?
Czy nie wstydzę się publicznie przyznać do swojej wiary?
Czy poczuwam się do współodpowiedzialności za sprawy Kościoła?
Czy staram się w swoim otoczeniu rozpraszać uprzedzenia, prostować błędne opinie i pomagać bliźnim w spotkaniu z Bogiem?
PRZYKAZANIE IX: „NIE POŻĄDAJ ŻONY BLIŹNIEGO SWEGO"
Czy nie interesuję się zbytnio osobami innej płci?
Czy nie zachowuję się względem nich zbyt swobodnie?
Czy nie patrzę pożądliwie na inne osoby, pragnąc je sobie przywłaszczyć i wykorzystać?
Czy unikam miejsc, osób lub przedmiotów, które mogłyby doprowadzić mnie do niewierności?
Czy cenię sobie cnotę wstydliwości i skromności w rozmowach, ubiorze i zachowaniu?
PRZYKAZANIE X: „NIE POŻĄDAJ ŻADNEJ RZECZY BLIŹNIEGO SWEGO"
Czy nie jestem zawistny o czyjeś powodzenie?
Czy potrafię się cieszyć, gdy kogoś z mojego otoczenia spotyka dobro?
Czy nie próbuję wszędzie tylko sam zabłysnąć, pomniejszając innych ludzi?
Czy nie jestem zbyt żądny pochwał?
Czy potrafię solidnie wykonywać także prace nieefektowne, zwyczajne, służebne?
Czy nie próbuję narzucać narzeczonej we wszystkim swojego zdania?
Czy pomagam i zachęcam narzeczoną do pracy nad sobą?
Czy szanuję innych ludzi bez względu na bogactwo i możliwości jakie posiadają?
Czy strzegę swego serca przed duchem materializmu, który stawia wartości doczesne na pierwszym miejscu?
Czy nie grzeszę chciwością i skąpstwem?
Czy wspieram materialnie ubogich?
Czy jestem oszczędny? Czy nie marnotrawię pieniędzy na alkohol i inne używki?
Czy nie zazdroszczę innym osobom powodzenia, pozycji materialnej, urody, innych wartości?
Czy doceniam możliwości, którymi Bóg mnie obdarował i dziękuję Mu za nie?
WADY GŁÓWNE
Co jest moją wadą główną?
Co mi szczególnie utrudnia przyjaźń z Bogiem?
Czy daję narzeczonej poczucie równowagi, bezpieczeństwa i spokoju?
Czy w ogóle można ze mną spokojnie i rzeczowo porozmawiać?
Czy nie poddaję się pesymizmowi?
Czy potrafię zaufać Bogu?
Czy nie jestem zarozumiały?
Czy nie odnoszę się do innych ludzi nieżyczliwie albo pogardliwie?
Czy jestem dla innych wyrozumiały?
Czy nie marnuję bezużytecznie czasu?
Czy potrafię zmusić się bez ociągania do koniecznej pracy?
Czy potrafię zachować umiar w piciu alkoholu pomimo namowy towarzystwa?
Czy jestem słowny i odpowiedzialny? Czy można na mnie polegać?
Czy jestem uczynny?
Czy staram się jak najlepiej przygotować do przyszłej roli zawodowej oraz do roli męża i ojca, żony i matki?
Modlitwa po rachunku sumienia:
PSALM 51,3–17
Zmiłuj się nade mną, Boże, w swojej łaskawości,
w ogromie swego miłosierdzia wymaż moją nieprawość!
Obmyj mnie zupełnie z mojej winy
i oczyść mnie z grzechu mojego!
Uznaję bowiem moją nieprawość,
a grzech mój jest zawsze przede mną.
Tylko przeciw Tobie zgrzeszyłem
i uczyniłem, co złe jest przed Tobą,
tak że się okazujesz sprawiedliwym w swym wyroku
i prawym w swoim osądzie.
Oto zrodzony jestem w przewinieniu
i w grzechu poczęła mnie matka.
Oto Ty masz upodobanie w ukrytej prawdzie,
naucz mnie tajników mądrości.
Pokrop mnie hizopem, a stanę się czysty,
obmyj mnie, a nad śnieg wybieleję.
Spraw, bym usłyszał radość i wesele:
niech się radują kości, któreś skruszył!
Odwróć oblicze swe od moich grzechów
i wymaż wszystkie moje przewinienia!
Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste
i odnów w mojej piersi ducha niezwyciężonego!
Nie odrzucaj mnie od swego oblicza
i nie odbieraj mi świętego ducha swego!
Przywróć mi radość z Twojego zbawienia
i wzmocnij mnie duchem ochoczym!
Chcę nieprawych nauczyć dróg Twoich
i nawrócą się do Ciebie grzesznicy.
Od krwi uwolnij mnie, Boże, mój Zbawco:
niech mój język sławi Twoją sprawiedliwość!
Otwórz moje wargi, Panie,
a usta moje będą głosić Twoją chwałę.
Spowiedź święta
Przed przystąpieniem do sakramentu pokuty należy pomodlić się za spowiednika.
Następnie penitent mówi:
„Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus".
Kapłan odpowiada:
„Na wieki wieków. Amen".
Penitent żegna się i mówi:
„W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
Teraz możesz powiedzieć spowiednikowi kilka słów o sobie [wiek, stan, zawód]:
Mam lat... Jestem [kawalerem, panną, wdową, wdowcem]. Jest to moja pierwsza [druga spowiedź] przedślubna. Ostatni raz przystępowałem(-am) do spowiedzi świętej ……….[kiedy?]. Zadaną pokutę odprawiłem(-am) [nie odprawiłem(-am); należy powiedzieć dlaczego]. Grzechu żadnego nie zataiłem(-am) [lub: Na ostatniej spowiedzi zataiłem(-am) następujący(-e) grzech(-y)…….], ani nie zapomniałem (-am) [lub: Zapomniałem(-am) na ostatniej spowiedzi następujący(-e) grzech(-y)…….].
Od ostatniej spowiedzi świętej obraziłem(-am) Pana Boga następującymi grzechami ... [szczerze, pokornie i zwięźle wyznaj zapamiętane grzechy; przy grzechach ciężkich należy podaj ich liczbę i okoliczności].
Po wyznaniu grzechów penitent mówi:
Więcej grzechów nie pamiętam, za wszystkie grzechy szczerze żałuję. Postanawiam się poprawić, a ciebie ojcze duchowny proszę o naukę, pokutę i rozgrzeszenie.
Wysłuchaj uważnie pouczenia kapłana. Zapamiętaj wyznaczoną pokutę. Podczas rozgrzeszenia bij się trzy krotnie w piersi i módl się:
Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu.
Kapłan wypowiada słowa rozgrzeszenia:
Bóg, Ojciec miłosierdzia, który pojednał świat ze sobą przez śmierć i zmartwychwstanie swojego Syna i zesłał Ducha Świętego na odpuszczenie grzechów, niech Ci udzieli przebaczenia i pokoju przez posługę Kościoła. I ja odpuszczam Tobie grzechy w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
Penitent odpowiada:
Amen
Dobrze uczynisz, jeśli podziękujesz kapłanowi słowami:
Bóg zapłać.
Ksiądz może zachęcić Cię do dziękczynienia Bogu za dar przebaczenia:
Wysławiajmy Pana, bo jest dobry
Penitent odpowiada:
Bo Jego miłosierdzie trwa na wieki.
Kapłan odsyła Cie, mówiąc:
Pan odpuścił Tobie grzechy. Idź w pokoju
Penitent odpowiada:
Bogu niech będą dzięki.
Po spowiedzi staraj się trwać w dłuższej modlitwie, podziękuj za dar przebaczenia grzechów, pozwól, aby łaska Boża została przez ciebie przyjęta. Pomyśl, jak zareagował Ojciec na powrót marnotrawnego syna? (por. Łk 15,11-32).
Modlitwy po spowiedzi:
Ojcze, którego dobroć i miłosierdzie nie ma miary, dziękuję Ci za to, że ustanowiłeś sakrament pokuty, który daje nam pewność Twego przebaczenia. Jakże inaczej czuję się po tej spowiedzi. Świadomość darowanych win napełnia mnie radością. Przeszłość została już za mną, przede mną otwiera się nowa przyszłość, w którą wkraczam ze świeżą gorliwością i pragnieniem wypełnienia Twojej woli. Wiem, że pragniesz naszego dobra. Wiem, że nas kochasz. Ojcze, już tyle razy robiłem wielkie postanowienia i ciągle wracam z tymi samymi grzechami. Zbyt wiele dotąd liczyłem na własne siły. Dziś w Twoje ręce składam moją przyszłość. Z Tobą chcę iść w życie i z Twoją pomocą pragnę wypełniać każdy dzień dobrymi czynami. Spraw, by moi najbliżsi w domu odkryli w mej postawie radość czystego serca i moc postanowienia poprawy. Udziel mi tyle łaski, bym nigdy nie stracił prawa do Komunii św. i bym moje postanowienia wykonał możliwie jak najdoskonalej. Niech ich realizacja będzie dowodem mej dobrej woli i umiłowania Twoich przykazań. Amen. Panie i Boże mój, dziękuję Ci za to, żeś mnie stworzył, żeś mnie powołał do wiary w Jezusa Chrystusa, Syna Twojego, Zbawiciela naszego. Ty udzielasz nam Ducha Świętego, abyśmy się stali Twoimi dziećmi i dziedzicami. Ty nie opuszczasz grzesznika, lecz szukasz go z ojcowską miłością. Ty stale odnawiasz nas przez Sakrament Przebaczenia i Pojednania, abyśmy coraz doskonalej upodabniali się do Twojego Syna. Dziękuję Ci za cudowne dzieło Twego Miłosierdzia i wielbię Cię wraz z całym Kościołem za nasze zbawienie. Tobie niech będzie chwała przez Chrystusa w Duchu Świętym teraz i na wieki. Amen.